Krzyżacy - jak naprawdę wyglądała ich historia?

Jakie były przyczyny ich sukcesów? Skąd czarna (i biała) legenda tego zakonu? Jak naprawdę wyglądały podboje Krzyżaków i życie w ich państwie?

Dla polskiego czytelnika skojarzenia z zakonem krzyżackim są jednoznaczne: pazerni i zdradzieccy rycerze w białych płaszczach z czarnymi krzyżami, rządzący zaborczym państwem, knujący intrygi przeciwko Polakom pod przykrywką walki z poganami. Taki obraz w naszej świadomości pozostawiły dzieła z gatunku kluczowych dla tożsamości narodowej: Kronika Jana Długosza i Krzyżacy Henryka Sienkiewicza. Nasze przekonania o charakterze i historii tego zakonu zahaczają wręcz o czarną legendę, oskarżającą go o wszystko, co złe. Doszło nawet do tego, że niektórzy uznali Drang nach Osten pruskiego zaborcy i nazistów za kontynuację krzyżackiego naporu na terytoria Słowiańszczyzny i Litwy. Niemcowi zakon krzyżacki może się kojarzyć równie jednoznacznie – jako symbol postępu, misji cywilizacyjnej, znakomitej organizacji państwowej i rycerskości. To z kolei biała legenda – i jak to zazwyczaj bywa w takich przypadkach, żadna z nich nie jest prawdziwa. Jak więc było naprawdę?

Krzyżacy w Ziemi Świętej i Europie

Tradycyjnie przyjmuje się, że Zakon Szpitala Najświętszej Marii Panny Domu Niemieckiego w Jerozolimie powstał około roku 1190 pod Akką, w czasie III krucjaty, co należy wiązać z działalnością zorganizowanego przez kupców z Bremy i Lubeki stowarzyszenia opiekującego się niemieckimi pielgrzymami (którzy otrzymywali niewystarczającą pomoc od zdominowanych przez Francuzów i Włochów joannitów i templariuszy). Pierwszym protektorem zakonu był Fryderyk V, książę Szwabii – syn cesarza Fryderyka I Barbarossy. Właśnie ród Hohenstaufów zadbał o rozwój i dobrobyt młodego zgromadzenia, które początkowo liczyło kilkunastu członków. Już wkrótce z bractwa szpitalnego zamieniło się ono w pełnoprawny zakon rycerski. Poszły za tym papieskie i cesarskie przywileje (choćby niepłacenia dziesięciny) oraz nadania ziemskie: obok istniejących już wokół Akki także w południowych Włoszech. W 1198 papież Celestyn III zatwierdził istnienie zakonu.
Posiadanie licznych dóbr nie było niczym nietypowym: na podobnej podstawie swoją potęgę opierały starsze zakony joannitów i templariuszy. Jednak kiedy zmarł wielki dobroczyńca krzyżaków Henryk VI Hohenstauf, zakon popadł w kryzys. Choć zapewne mieli szansę na uczestnictwo w niefortunnej IV krucjacie, ich udział w niej jest słabo udokumentowany. Impulsem do niezwykłego rozwoju zakonu stało się za to objęcie funkcji wielkiego mistrza przez Hermanna von Salzę. Ten potomek drobnego rycerstwa okazał się nadzwyczaj zdolnym strategiem i dyplomatą, potrafiącym lawirować między polityką kolejnych papieży a ambicjami Fryderyka II. Udział w krucjacie egipskiej przyniósł krzyżakom zasłużoną, zdaje się, sławę, za którą popłynęły kolejne nadania w całej Europie. Oprócz ziem w Syrii, Palestynie i Italii, Krzyżacy weszli w posiadanie majątków – tzw. baliwatów – w Niemczech i wkrótce w wielu innych krajach Europy, od Hiszpanii po Grecję. 
Istotnym i charakterystycznym epizodem wczesnej historii zakonu pozostaje pierwsza próba stworzenia pełnoprawnego państwa przez Krzyżaków. Von Salza i pozostali rycerze rozumieli, że zdobycze chrześcijan w Ziemi Świętej są niepewne i zależne od sytuacji w Europie. Jeśli muzułmanie rozpoczną szeroko zakrojoną akcję przeciwko królestwom łacińskim, a potęgi chrześcijańskie nie zdążą z interwencją, państwa krzyżowców szybko upadną. Szukać więc należy oparcia przede wszystkim na kontynencie. W początkach drugiej dekady XIII wieku zostali przez króla węgierskiego Andrzeja II sprowadzeni do Siedmiogrodu w celu obrony wschodnich granic kraju przez pogańskim plemieniem Kumanów. Rycerze podjęli rękawicę, rozpoczynając nie tylko akcję militarną, ale także sprowadzając niemieckich osadników, budując umocnione miasta i zamki. W połowie lat 20. podjęli próbę uniezależnienia się od Węgier i oddania swoich-nie swoich ziem, powiększonych o terytoria zdobyte, w bezpośrednie lenno papieżowi. Andrzej II na swoje szczęście szybko zareagował na akcję Krzyżaków i zbrojne wypędził ich z kraju.

Wojciech Kossak, Krzyżackie apostolstwo

Ówczesna Polska nie wykazała wielkiego zainteresowania wobec idei krucjat. Kilku spośród piastowskich książąt rzeczywiście uczestniczyło w wyprawach lewantyńskich, ale większą popularność miały wojny toczone przeciwko bardziej swojskim innowiercom, Słowianom znad Łaby i Prusom. Ci ostatni stanowili przez dziesięciolecia poważny problem dla polskich władców. 
Prusowie zajmowali na początku XIII wieku obszary o łącznej powierzchni ponad 40 tysięcy kilometrów kwadratowych między Wisłą a Niemnem wciśnięte między ziemie Polaków i Litwinów. Trudno dostępne tereny pełne jezior, bagien i nieprzebytych borów opierały się setki lat ekspansji straszliwych Wikingów i wszędobylskich Słowian. Misję do Prusów zorganizował Bolesław Chrobry, który po śmierci biskupa Wojciecha zorganizował także zbrojną wyprawę przeciwko jego zabójcom. Szczęścia próbowali Rusini i Bolesław Krzywousty. W 1141 do Prus wyruszył biskup ołomuniecki Henryk Zdik, ale jego wyprawa także zakończyła się niepowodzeniem. Również nietrwałe rezultaty przyniosły wyprawy podejmowane przez polskich władców rozbicia dzielnicowego: Bolesława Kędzierzawego, Kazimierza Sprawiedliwego. Choć inspirowane ruchem krucjatowym, nie były to jednak wyprawy krzyżowe, lecz zwykłe wojny przeciwko poganom.
Pierwsze prawdziwe krucjaty w Prusach datuje się dopiero na początek XIII wieku, a więc niedługo przed przybyciem Krzyżaków. Działania misyjne podjął wtedy mnich z Łekna (półn.-wsch. woj. wielkopolskie) Gotfryd, po nim zakonnik z Oliwy Chrystian. On też w 1215 (1216) został biskupem pruskim i zaangażował w krucjaty przeciwko czcicielom Peruna polskich książąt: Leszka Białego, Henryka Brodatego i Świętopełka Pomorskiego. Rycerze uczestniczący w tych wyprawach mieli już dokładnie te same przywileje, co krzyżowcy lewantyńscy. Mogli w nich zapewne uczestniczyć członkowie zakonów rycerskich, choćby joannici, sprowadzeni do Starego Zagościa przez Henryka Sandomierskiego. Mimo kolejnych wypraw Prusowie nie przestawali stanowić zagrożenia, tym bardziej, że po każdej z nich następowały kampanie odwetowe. Jedna z nich podeszła nawet do Płocka, inna zniszczyła klasztor w Oliwie.
Oczywiście, powodem dla którego kolejni władcy Polski, Danii, Rusi, Pomorza i Mazowsza podejmowali wyprawy zbrojne przeciwko Prusom nie była jedynie troska o ich dusze: opanowanie ziem pruskich dawało kontrolę nad ujściem Wisły i możliwość partycypowania w rozwijającym się handlu bałtyckim. Właśnie wtedy oczy zachodniej Europy zaczęły zwracać się ku Bałtykowi, który przez wieki dla otaczających je ludów: Słowian, Bałtów i Skandynawów stanowił niekiedy najłatwiejszą drogę transportu. Przebycie drogi morzem było zazwyczaj szybsze i bezpieczniejsze niż przedzieranie się przez prastare puszcze, stąd życie tych ludów koncentrowało się wzdłuż rzek i wybrzeży. 
Skąd właściwie Krzyżacy wzięli się w Polsce? Konrad I Mazowiecki oficjalne krucjaty do Prus prowadził w 1222 i 1223 roku. Druga z tych wypraw zakończyła się zdobyciem ziemi chełmińskiej, która jednak okazała się nietrwałą zdobyczą. Ponadto, nawet na terenach utrzymanych mimo pruskiej kontrofensywy Konrad nie mógł utrzymywać stałej załogi. Sprowadzenie zakonu niemieckiego mógł mu zasugerować Henryk Brodaty, który już wcześniej ofiarował im wieś Łasucice w ziemi namysłowskiej. Książę wrocławski sprowadził na swoje ziemie także inny zakon rycerski – templariuszy, którzy pozostawili na Śląsku rozległe majątki i elektryzujące legendy. Otwarty na zachodnią Europę dzięki bliskości cesarstwa Śląsk był zapewne najlepiej poinformowaną dzielnicą piastowskiej Polski, tym bardziej więc dziwi, że historia węgierska nie była dla naszych władców przestrogą przed Krzyżakami. 
Początki zakonu w Prusach nie były zbyt widowiskowe: na Kujawy przybyło kilkunastu rycerzy z pocztami. Nie było mowy o jakiejkolwiek akcji zaczepnej. Sytuację zmieniło przybycie mistrza krajowego Prus, Hermanna von Balka. Na opanowanych przez zakon terenach rozpoczęła się najpierw akcja lokacyjno-osiedleńcza: Toruń  Chełmno, później Radzyń Chełmiński, Kwidzyn, Grudziądz, Kowalewo Pomorskie i Brodnica otrzymywały prawa miejskie według pruskiej odmiany prawa magdeburskiego. Pierwsza krucjata z udziałem rycerzy zakonu miała miejsce w 1234 roku. Jej najważniejszym punktem była bitwa nad Dzierzgonią (kilkanaście kilometrów od Malborka) w której kilkanaście tysięcy zbrojnych z Mazowsza, Śląska i zachodniej Europy pokonało mniej liczne siły pruskie.
Sam Dzierzgoń stał się jedną z pierwszych twierdz krzyżackich. Zakon przyjął bowiem niezwykle prostą i skuteczną metodę podboju: zakładano silnie umocnione warownie wzdłuż rzek, najłatwiejszych do pokonania szlaków komunikacyjnych i obsadzano je załogą, która odpierała ataki Prusów do czasu przybycia zbrojnej pomocy, złożonej z rycerzy europejskich, dla których udział w pruskiej wojence był okazją do uczestnictwa w krucjacie bez konieczności odbywania kosztownej podróży do Palestyny. Zamek na czas wyprawy stawał się bazą wypadową. Odbywano bitwy i na zdobytych terenach zakładano kolejne zamki, które po powrocie do domów rycerzy broniono do czasu przybycia kolejnej tury krzyżowców… i tak w kółko. Zdobycie interioru, nieprzebytej puszczy poprzecinanej bagnami i torfowiskami, miało być ostatnim etapem podboju. Przy pomocy rycerzy z Polski, Cesarstwa, Danii, a nawet Hiszpanii czy Włoch Krzyżacy zdołali szybko zepchnąć Prusów w głąb puszczy, podczas gdy sami opanowali kluczowe punkty kraju.
Wraz z podbojem kolejnych terytoriów Krzyżacy mogli czuć się coraz pewniej w Prusach i rozpoczęli działania mające na celu zagwarantowanie sobie władzy na zdobytych ziemiach niezależnej od Konrada. W tym celu sfabrykowali tzw. Falsyfikat kruszwicki, w którym książę Mazowsza oddawał im ziemię chełmińską w wieczyste posiadanie, na podstawie którego uzyskali od papieża uznanie pełni swojej władzy w ziemi chełmińskiej i innych opanowanych terenach pruskich. Od cesarza uzyskali Złotą bullę, nadającą im ziemię chełmińską nie jako lenno polskiego księcia, lecz jako niezależną dzielnicę.

Ruiny zamku w Radzyniu Chełmińskim a.: Łukasz Niemiec

Sukcesy zakonu zahamowało na pewien okres dopiero powstanie Prusów sprzymierzonych ze Świętopełkiem, księciem pomorskim. Wojna rozpoczęta w 1242 roku trwała do 1249, kiedy Prusowie zmuszeni zostali do podpisania pokoju w Dzierzgoniu, w wyniku którego część z nich uznała zwierzchność Zakonu (pod warunkiem przestrzegania zasad wiary chrześcijańskiej pozostawiono im wolność osobistą i prawo rządzenia się prawem polskim) i przeniosła się za rzekę Pasłękę. Tereny przez nich opuszczone skolonizowano chłopami z Niemiec, Czech i Mazowsza. Świętopełk wycofał się z wojny rok wcześniej, co spowodowane było porwaniem przez krzyżaków jego syna Mściwoja. 
Dalszy podbój skierowany został ku Sambii (dzisiaj obwód kaliningradzki). Tutaj walki były cięższe, jednak dzięki wsparciu króla czeskiego Przemysła Ottokara II na przełomie 1254/55 zdołano ostatecznie zdusić opór obrońców. Na cześć władcy Czech, który dowodził zwycięską krucjatą, późniejszą stolicę Dolnych Prus nazwano Królewcem. 
Pierwsze dekady krzyżackiego Blitzkriegu zostały jednak przerwane gwałtownie w 1260 roku. W bitwie ze Żmudzinami nad jeziorem Durbe zginęło około 150 rycerzy zakonnych, co stało się sygnałem do ogólnopruskiego powstania, które postawiło pod znakiem zapytania samo istnienie państwa krzyżackiego. W najgorszym momencie w rękach zakonników pozostało jedynie kilka zamków. Wsparcia powstańcom udzielił władca Litwy Mendog. Po stronie Prusów stanęli także Żmudzini i Aleksander Newski z Nowogrodu. Krzyżacy jednak mieli w ręku dwa nieocenione atuty, dzięki którym zdołali złamać opór powstańców. Po pierwsze, silnie umocnione warownie, jak Królewiec czy Elbląg, stanowiły zbyt wielkie wyzwanie dla pospolitego ruszenia. Konieczność prowadzenia długotrwałego oblężenia gotyckich zamków przekraczała możliwości organizacyjne i logistyczne Prusów. Po drugie, przeciwko powstańcom wkrótce wystąpiły armie krzyżowców, zachęcane apelami kolejnych papieży: Urbana IV i Klemensa IV. Przybywali Albrechtowie: książę brunszwicki i landgraf Turyngii, margrabia brandenburski Otton III, margrabia miśnieński Dytryk, król czeski Przemysł Ottokar II. Do tego, w 1263 Mendog zmarł, co rzuciło Litwę w wir wewnętrznych problemów, skutecznie zmniejszając jej zaangażowanie w wojnę. Większość plemion pruskich poddało się w 1274, ostatnie walki toczono jeszcze do 1283, gdy wódz Jaćwięgów Skumand przyjął chrzest i zobowiązał się do lojalności wobec zakonu. W ten sposób, w niecałe sześć dekad, zakończył się krzyżacki podbój Prus. 

Czarne krzyże nad Bałtykiem

Czy Prusowie zostali wycięci w pień przez najeźdźców? Z taką wersją czasami możemy zetknąć się nawet w podręcznikach. Wojny prowadzone przez zakon były bez wątpienia bardziej brutalne, niż toczone choćby na zachodzie Europy. W szczególności można tak powiedzieć o pacyfikacji II powstania pruskiego. Na porządku dziennym było palenie upraw, zabijanie bydła i mordowanie całych osad. Jednak brutalność nie była jedynie cechą Krzyżaków: w walkach obie strony stosowały taktykę spalonej ziemi, licząc na wyniszczenie wroga. I choć to Prusowie zostali ostatecznie pokonani, przetrwali. Spacyfikowana ludność miejscowa, o ile nie przeniosła się wcześniej na tereny Litwy, Rusi czy Mazowsza, ulegała albo germanizacji, albo marginalizacji społecznej, czemu zresztą pomagała przeprowadzona w kolejnych latach na szeroką skalę akcja kolonizacyjna.
Prusy w XIII i XIV wieku stały się dla przeludnionych Niemiec Dzikim Zachodem. Do państwa zakonnego przyciągały korzystne warunki dla osadników: ziemię nadawano na sprawiedliwych zasadach, nie nakładając na chłopów ciężarów tak wielkich jak w feudalnej Europie zachodniej, do tego mieszkańcy Prus mogli cieszyć się relatywnie dużą wolnością osobistą. Rodowici Prusowie z niższych warstw jeszcze dość długo dzięki krzyżackiej tolerancji mogli trzymać się starej wiary, co niejednokrotnie oburzało przybyszów z Zachodu. Ci lepiej urodzeni przejmowali sposób życia i kulturę niemiecką, otrzymywali też jako equites Pruteni nadania ziemskie, a niekiedy dochodzili nawet do pośledniejszych stanowisk w zarządzie państwa zakonnego.
Liczba ludności na terenach obejmowanych przez państwo krzyżackie była na przełomie XIII i XIV wieku od 20 do 50 procent mniejsza w stosunku do początku wieku XIII. W burzliwym czasie podbojów i jeszcze kilkadziesiąt lat po nim, Prusy liczyć mogły jedynie na wegetację i przetrwanie. W wyniku przesiedleń, zorganizowanych w celu pacyfikacji zbuntowanej ludności i koncentracji mieszkańców państwa na łatwiej kontrolowanym terenie zachodniej części Prus, jego południowe i wschodnie tereny wyludniły się do tego stopnia, że zaczęto je nazywać Grosse Wildnis (Wielka Puszcza). Obszary te zaczęto kolonizować na większą skalę tak naprawdę dopiero w XV wieku. Zrazu skorzystała na podboju Prus ziemia chełmińska, na którą powracali po uspokojeniu się sytuacji jej dawni mieszkańcy, wcześniej wypędzeni przez grabieżcze wypady pogańskich sąsiadów. Zanim zaczęli do Prus przybywać masowo niemieccy chłopi, na tereny krzyżackie jęli przenosić się ludzie z Mazowsza, Pomorza i Kujaw. Celowa akcja kolonizacyjna przeprowadzona za pomocą osadników niemieckich i holenderskich rozpoczęła się dopiero na przełomie wieków. 
Organizacja państwa krzyżackiego opierała się na wewnętrznej organizacji samego zakonu. Na czele stał wielki mistrz, wybierany przez członków kapituły, składającej się z mistrzów prowincjonalnych oraz konwentu stołecznego zamku. W XIII wieku istniało sześć prowincji: Niemcy, Prusy, Inflanty, Apulia, Achaja i Armenia, w praktyce trzy ostatnie przestały się liczyć. Rzeczywisty zarząd państwem przejęła rada dostojników, składająca się oprócz wielkiego mistrza z komturów, szpitalników, podskarbich itd. Podział terytorialny opierał się na komturstwach, cienkich i długich pasach ziemi ciągnących się zazwyczaj od wybrzeża morskiego do granicy. W zamkach o mniejszym znaczeniu urzędowali wójtowie, prokuratorzy lub komornicy. Scentralizowana i biurokratyczna organizacja państwa zakonnego uważana była za jedną z wzorowych jak na swoje czasy.

Winrich von Kniprode, najdłużej urzędujący wielki mistrz zakonu

Stworzenie państwa zakonnego samo w sobie było ciekawym wydarzeniem prawnym. Oto bowiem korporacja duchowna, jaką był zakon podlegający papieżowi, stawała się suwerenem wcale nie symbolicznego terytorialnie państwa, gdzie z kolei była największym posiadaczem ziemskim i – na drodze nadań – panem lennym dla licznych miast, rycerstwa i chłopstwa. Na drodze ustaleń jeszcze z lat 30. i 40. XIII wieku, zakon krzyżacki posiadał zwierzchnictwo terytorialne ziemi chełmińskiej i 2/3 Prus. Pozostałe tereny należały do biskupów, którzy zachowywali w swoich dobrach władztwo gruntowe. Zakon, poza ogromnymi majątkami ziemskimi, był w zasadzie monopolistą jeśli chodzi o młyny czy tartaki. Był także właścicielem większości wybrzeża morskiego, co umożliwiało mu czerpanie dochodów z rybołówstwa czy połowu bursztynu. Dobrom krzyżackim znacznie ustępowały majątki innych znaczących właścicieli ziemskich, biskupów i klasztorów, nie mówiąc o posiadłościach rycerskich.
Miejscowa szlachta wkrótce poczuła korzyści z wprowadzenia władzy krzyżackiej, otrzymując kolejne przywileje i nadania gruntowe, nieznane wcześniej wśród słabo zróżnicowanego społeczeństwa pruskiego. Pierwsze lokacje miejskie poza ziemią chełmińską opierały się zazwyczaj na istniejących już osiedlach (pruskich, krzyżackich lub polskich), typowe lokacje na surowym korzeniu były rzadkością. Palmę pierwszeństwa wśród miast początkowo dzierżyło Chełmno, jednak już pod koniec XIII wieku na czoło wysunął się Toruń. Kupcy państwa zakonnego korzystali z dogodnego położenia, umożliwiającego kontakty handlowe z Rusią, Skandynawią, Niemcami oraz oczywiście z Polską. 
W ciągu XIV wieku w państwie krzyżackim założono około 1,4 tysiąca kmiecych wsi czynszowych. Zalesienie kraju zmniejszyło się o jedną czwartą. Na rozwój wsi wpływało wiele czynników. Przede wszystkim, upowszechnienie prawa chełmińskiego dawało chłopom dużą wolność  osobistą i samorząd wiejski. Wprowadzenie jako głównego typu świadczenia czynszu zamiast świadczeń w naturze stymulowało rozwój wymiany towarowo-pieniężnej. Nastąpiła komasacja gruntów i upowszechnienie trójpolówki, popularyzacja nowoczesnych narzędzi (pług żelazny). Powstawanie średnich i dużych gospodarstw możliwe było dzięki szczodrym nadaniom szczególnie w dobrach zakonnych. Niektóre z obszarów z powodu szczególnych warunków gospodarowania otrzymywały wyjątkowe przywileje, dzięki czemu mogły rozwijać się jeszcze szybciej, niż pozostałe. Dobrym przykładem są Żuławy Wielkie i Małe – tamtejsze wsie długo zwolnione były od większości świadczeń na rzecz państwa, a dzięki dużym nadaniom (średnio 3 łany na gospodarstwo) posługiwały się także najemną siłą roboczą. Znakomicie rozwinięty samorząd czuwał przede wszystkim nad należytym stanem wałów przeciwpowodziowych, dzięki którym eksploatacja tych terenów dla rolnictwa była w ogóle możliwa.
Szczególną grupę stanowili tzw. wolni – klasa drobnych posiadaczy ziemskich, początkowo rekrutująca się niemal wyłącznie spośród rodowitych Prusów, pośrednia między rycerstwem a chłopstwem. Posiadali oni wolność osobistą i płacili jedynie niewielkie świadczenia, byli jednak zobowiązani do służby wojskowej na każde wezwanie. Władze zakonne często posługiwały się nimi przy kolonizacji niezagospodarowanych terenów na wschodnich rubieżach Prus. W miarę pogarszania się kondycji finansowej i gospodarczej państwa krzyżackiego dążono do podporządkowania ich obowiązkom pańszczyźnianym.
W gorszej sytuacji była ludność autochtoniczna, zamieszkująca osady na starym prawie pruskim: wielkość gospodarstw nie dorównywała tej w osadach prawa polskiego i chełmińskiego, do tego dochodziły archaiczna renta w naturze i zwiększone świadczenia feudalne, pańszczyzna czy obowiązek pracy przy budowie zamków. Władze krzyżackie nie próbowały zmienić tego stanu, traktując najgorzej sytuowanych Prusów jako dostarczycieli produktów rolnych i darmową siłę roboczą. Z której zresztą sam zakon korzystał najbardziej, jako największy właściciel ziemski.
Wśród chłopów w najkorzystniejszej sytuacji byli ci osadzeni na prawie chełmińskim, zapewniającym znośne świadczenia na rzecz pana. Bolączką wsi krzyżackich, szczególnie od końca XIV wieku było nie tylko typowe dla tego okresu zbiegostwo do miast, ale także do wsi lokowanych na prawie chełmińskim. Niezadowolenie budziła także konieczność wypełniania obowiązków pracy przy budowie zamków i umocnień, coraz częstsza z powodu powtarzających się wojen z rosnącymi potęgami – Polską i Litwą.

Wzlot i upadek

W wyniku przyłączenia do Krzyżaków ziem inflanckiego Zakonu Kawalerów Mieczowych i podboju Prus powstało państwo ciągnące się od Wisły do północnych krańców Zatoki Ryskiej z przerwą na tereny pogańskiej Żmudzi. Jednak to nie ku niej zwrócili się rycerze-zakonnicy. Na początku XIV wieku państwo krzyżackie zaczęło się powiększać kosztem słabej Polski. Już w 1282 wykorzystując walki między miejscowymi książętami państwo zakonne zajęło zamek w Gniewie. W 1308 doszło do interwencji w Gdańsku, w wyniku której doszło do spalenia znacznej części miasta, a w rezultacie wojny Pomorze gdańskie zostało utracone przez Polskę. Rozpoczęło to szereg konfliktów, ciągnących się bez mała przez dwa stulecia.
Władysław Łokietek nie miał argumentów militarnych, postanowił więc skorzystać z możliwości jakie daje dyplomacja, uzyskując w rzymskiej kurii wyrok nakazujący krzyżakom zwrot zagarniętych ziem i zapłatę 30 000 grzywien. Krzyżacy jednak potrafili sparaliżować zabiegi polskich posłów, doszło więc do kolejnego starcia, które trwało w latach 1327-32 i zaangażowało największe potęgi Europy środkowej. Po stronie państwa zakonnego opowiedział się przede wszystkim Jan Luksemburski, król Czech i pretendent do tronu polskiego (wraz z nim jego lennicy, książęta Mazowsza) oraz Brandenburgia. W wojnie wspierali ich także liczni ochotnicy z zachodniej Europy. Swego poparcia udzielił im cesarz.
Po stronie polskiej wystąpił król Węgier Karol Andegaweński, który pragnął przede wszystkim zaszkodzić interesom Luksemburgów. Także papież – skoro cesarz poparł Krzyżaków – gotów był wziąć stronę Krakowa. Łokietek wobec widocznej przewagi wroga zmuszony był sprzymierzyć się z pogańską Litwą i niektórymi książętami ruskimi – prawosławnymi, więc schizmatykami, co papieżowi zdecydowanie było nie w smak. W 1331 doszło do wspólnego ataku krzyżacko-czeskiego na Polskę, który zagroził istnieniu państwa Piastów. Król czeski spóźnił się jednak na umówione miejsce spotkania, a wycofujące się z łupami wojska zakonne Łokietek zaatakował pod Płowcami.
Bitwie tej, nierozstrzygniętej w polu, być może zawdzięczamy dalsze istnienie Polski. Jednak wynik wojny był dla naszego kraju zdecydowanie niekorzystny – pod koniec swego panowania król Władysław musiał pogodzić się z utratą ziemi dobrzyńskiej i rodowych Kujaw. Kazimierz Wielki zdołał przeprowadzić akcję dyplomatyczną w oparciu o Węgry i papiestwo, w wyniku której doszło do mediacji w Wyszehradzie, a następnie do słynnego procesu warszawskiego. Choć Polska uzyskała korzystny wyrok, nakazujący zakonowi zwrot Pomorza gdańskiego, Kujaw, ziemi dobrzyńskiej, chełmińskiej i michałowskiej, apelacja uniemożliwiła jego egzekucję, a papież okazał się być sprzymierzeńcem Krzyżaków. Ostatecznie, w wyniku pokoju kaliskiego z 1343 roku Kazimierz zrzekł się pozostałych terytoriów w zamian za Kujawy i ziemię dobrzyńską. Rozpoczęło się ponad pół wieku spokoju na granicy polsko-krzyżackiej. 
Dla samych zakonników nie był to koniec ekspansji. W 1398 korzystając z walk o tron szwedzki opanowali Gotlandię, nieco później wzięli w zastaw ziemię dobrzyńską, a od książąt mazowieckich zawkrzeńską oraz wiską. W 1398 zawarli układ z wielkim księciem Witoldem, szykującym się do walk o prymat na wschodnich terenach Rusi, w którym uzyskali Żmudź, łącząc posiadłości krzyżackie z inflanckimi. W 1402 od Zygmunta Luksemburskiego wzięli w zastaw Nową Marchię, łącznik między ziemiami zakonu i cesarstwem (przy okazji zajęli graniczne grody wielkopolskie, dotychczas lenno króla polskiego). W ten oto sposób u progu XV wieku ziemie zakonu rozciągały się od Odry po Zatokę Fińską, od Mazowsza po Gotlandię. 

Rycerze zakonni, autor digit.: Vitold Muratov

Okres ten można uznać za szczyt rozwoju i potęgi państwa krzyżackiego. Od tego momentu zakon był już tylko słabszy, rozpoczął się bowiem złoty okres dla dwóch najpoważniejszych rywali i przeciwników Krzyżaków – Polski i Litwy. Unia w Krewie stworzyła na południe i wschód od państwa krzyżackiego silny blok, mogący podważyć jego pozycję. Musiało dojść do zwarcia, a pretekstem stało się powstanie na Żmudzi, poparte przez księcia Witolda. Wielka wojna, której kulminacyjnym wydarzeniem była bitwa pod Grunwaldem była pierwszą tak poważną rysą na potędze państwa krzyżackiego. Polska odzyskała ziemię dobrzyńską, zakon na okres życia Jagiełły i Witolda zrzekł się pretensji do Żmudzi, przez co stracił połączenie lądowe ze swoją inflancką gałęzią, musiał tez zapłacić ogromne odszkodowanie.
Na początku XV wieku państwo krzyżackie weszło w okres głębokiego kryzysu na wielu płaszczyznach. Przede wszystkim nastąpiło załamanie ideologii krucjat przeciwko Litwie, która od 1386 roku oficjalnie była państwem chrześcijańskim. Przez dziesięciolecia krzyżacka propaganda skutecznie utrzymywała zachodnią opinię w przekonaniu, że chrzest Litwy był jedynie pozorny i w związku z tym wojnę z nią należy traktować jak wojnę z poganami. Po przegranej wojnie 1409-11 oraz wydarzeniach związanych z soborem w Konstancji takie stanowisko nie mogło już dłużej się obronić i Litwę oficjalnie uznano za państwo chrześcijańskie (skala i trwałość funkcjonującego tam pogaństwa to już inna sprawa). Z związku z tym zakon pozbawiony został kluczowej dla toczonych dotychczas wojen pomocy rycerzy-krzyżowców z Zachodu. Tradycyjni sojusznicy Krzyżaków – cesarze – zamiast wspierać, wykorzystywali zakon do własnej polityki.
Duchowy kryzys dotknął także samego zgromadzenia. W okresie XIV-wiecznej prosperity państwo krzyżackie stało się przystanią dla średniozamożnego rycerstwa niemieckiego, wygodnym miejscem dla ubożejących rycerzy okresu jesieni średniowiecza dla których podboje i istnienie zakonnych Prus były celami samymi w sobie. Zeświecczenie braci, widoczne choćby dzięki powtarzającym się od połowy XIV wieku próbom egzekwowania reguły zakonnej, oburzało poddanych, trafiając na podatny grunt antyklerykalizmu, na którym doskonale rozwinął się w niedalekich Czechach husytyzm. Wojny marnotrawiły potencjał ludnościowy i gospodarczy kraju, a ich koszty, przerzucane na stany pruskie i nadużycia urzędników powodowały coraz większe niezadowolenie. Wśród chłopów panoszyła się plaga zbiegostwa, której nieudolnie próbowano zapobiec. Masy spauperyzowanych wieśniaków odmawiały płacenia danin, posuwając się nawet do mordowania poborców podatkowych. Miastom korzystającym na handlu wiślanym nie w smak była wroga polityka Malborka wobec Polski.
Kluczowa była przede wszystkim budząca się od początku XV wieku świadomość stanowa rycerstwa i miast pruskich, tworząca się w kompletnej opozycji wobec władz krzyżackich. Dla wielkich mistrzów nie do pomyślenia było funkcjonowanie systemu podobnego do monarchii stanowych, z reprezentacjami stanów współpracującymi z panującym. Przede wszystkim musiałoby to spowodować zmniejszenie wpływów z podatków, na co nie mogli sobie pozwolić, oraz zwiększenie autonomii miast, nad którymi nie chcieli oddać kontroli. Pierwszą konfederację – Towarzystwo Jaszczurze – rozbito krótko po 1410 roku.

Chorągiew mniejsza wielkiego mistrza, Banderia Prutenorum, Jan Długosz

Mieszkańcom Prus doskonałego przykładu świetnie funkcjonującej monarchii stanowej dostarczała sama Polska. Stany pruskie także potrafiły wymóc na wielkich mistrzach przywileje przy okazji uchwalania podatków wojennych, ogólnie jednak władcy państwa krzyżackiego dużo mniej skorzy byli do uznawania jakiejkolwiek ich politycznej podmiotowości, widząc w niej zagrożenie. Zwiększające się związki szczególnie Pomorza gdańskiego i ziem nadgranicznych z południowym sąsiadem czyniły z niego naturalnego sojusznika dla dążeń stanów pruskich. Przykładem takich działań były choćby tezy Pawła Włodkowica: jedna z nich głosiła, że stany pruskie mają prawo odmowy pomocy zakonowi w jego niesłusznej walce zarówno z chrześcijanami, jak i z poganami. 
Na powstanie masy krytycznej nadeszła jednak pora dopiero w latach 40. XV wieku. w 1440 powstał tzw. Związek Pruski - konfederację ziemian i miast państwa krzyżackiego zawiązaną w celu obrony praw przed nadużyciami Malborka i jego urzędników. Jednoznacznie wroga wobec dążeń stanów polityka wielkiego mistrza Ludwika von Erlichshausena spowodowała zaognienie sytuacji i umiędzynarodowienie konfliktu – włączyli się do niego cesarz, papiestwo i Polska. Wobec niepowodzenia misji papieskiego legata, biskupa Ludwika z Silves, stany działając przez Związek Pruski złożyły u Ludwika III oficjalną skargę na zakon, przedkładając długą listę nadużyć i gwałtów krzyżackich. 5 grudnia 1453 roku cesarz, bez wysłuchania argumentów Związku, potępił stany pruskie, nakazał rozwiązanie konfederacji i zagroził represjami wobec opornych. Sytuacja zaogniała się. W niektórych miastach pospólstwo usuwało kompromisowych rajców i osadzało w ich miejsce zwolenników ostrej polityki wobec władz w Malborku. Rozpoczęto też intensywne kontakty ze stroną polską i bezpośrednio z Kazimierzem Jagiellończykiem. 

Związek Pruski, wojna trzynastoletnia i sekularyzacja Zakonu 

Zimą i wczesną wiosną 1454 roku stany pruskie wkroczyły na drogę otwartej konfrontacji z władzą, wypowiadając posłuszeństwo wielkiemu mistrzowi i deklarując lojalność wobec króla polskiego. Na początku lutego nastąpił jednoczesny atak na krzyżackie twierdze. Nieprzygotowane do obrony zamki padały jeden po drugim. Kazimierz IV został niejako postawiony przed faktem dokonanym: mimo sprzeciwu części jego doradców, w szczególności panów małopolskich i duchownych na czele z biskupem Oleśnickim, dokonał inkorporacji Prus do Korony. Tzw. przywilej inkorporacyjny gwarantował obywatelom pruskim szereg przywilejów i szeroką autonomię w rządzeniu własnym krajem – Związek Pruski uzyskał więc dokładnie to, czego oczekiwał. 
Krzyżacy jednak potrafili zmobilizować zarówno zasoby materialne, opierając się na pomocy baliwatów niemieckich, jak i potencjał dyplomatyczny, przede wszystkim wpływając na papiestwo. Wojna z krucjatowym państwem krzyżackim, rozpoczęta kilkanaście miesięcy po upadku Konstantynopola stanowiła poważną rysę na wizerunku monarchii jagiellońskiej. Wojna trzynastoletnia stanowiła jednak ostateczny kres potęgi zakonu. Zawarte w traktacie toruńskim postanowienia oddawały Polsce zarówno ziemię chełmińską, jak i Pomorze gdańskie z Żuławami, ujściem Wisły, Elblągiem i Malborkiem. Przekazana w ten sposób część Prus zyskała nazwę Prus Królewskich, w odróżnieniu od ich pozostałej części, pozostającej przy zakonie. W rzeczywistości Krzyżacy stawali się lennikami Polski, bowiem zobowiązano ich do składania corocznej przysięgi na wierność królowi polskiemu, na rzecz którego scedowali także najważniejsze kompetencje polityki zewnętrznej.
Zakon pozostawał jednak wciąż zagrożeniem dla Polski, bowiem w rzeczywistości nie zamierzał składać broni. Miał przy tym sprzymierzeńca w papieżu, który nie zatwierdził postanowień pokoju. W kolejnych latach Krzyżacy potrafili znakomicie wykorzystać niezdecydowanie Jagiellonów, problemy wewnętrzne Polski i zmieniającą się sytuację międzynarodową. Zaangażowanie dynastii w Czechach i wojny husyckie, konflikt z Habsburgami o dominację w Europie środkowej, napięcia między królem a szlachtą - to wszystko działało na korzyść Królewca. Narastający konflikt i dążenie Krzyżaków do uwolnienia się spod kurateli Krakowa doprowadziły do wybuchu dwóch kolejnych wojen - popiej (1478-79) i pruskiej (1519-21). Pomimo pewnej przewagi w obu starciach, Polska nie potrafiła postawić kropki nad "i". 
Ostatnie dziesięciolecia funkcjonowania państwa zakonnego uwidoczniły wyczerpanie się zarówno koncepcji państwa krucjatowego, jak i potencjału duchowego wśród samych krzyżaków. Dwaj ostatni wielcy mistrzowie w Prusach pochodzili z wielkich rodów - Wettynów i Hohenzollernów. Otaczali się humanistami i ludźmi świeckimi, utrzymując kosztowne dwory na wzór władców świeckich, zakon traktując jako zło konieczne. Także wśród braci zanikły jakiekolwiek ideały zakonne. Laicki tryb życia, bogacenie się kosztem uczciwości w wypełnianiu obowiązków, lekceważenie modlitw i celibatu - Krzyżaków dotknęły wszystkie plagi szerzące się wśród duchowieństwa i zakonników tamtego okresu. Nie dziwota, że warunki takie stały się znakomitym podłożem dla idei protestanckich. Wielki mistrz Albrecht sam sprowadzał do siebie protestanckich kaznodziejów, a na stanowiska duchowne mianował ludzi opowiadających się za reformą w duchu luterańskim. Sam Marcin Luter wiosną 1523 roku nawoływał Krzyżaków do porzucenia ślubów i rozwiązania zakonu. Albrecht spotkał się z przywódcą reformacji, który namawiał go do ożenku i utworzenia z Prus dziedzicznego, świeckiego księstwa.

CZYTAJ TAKŻE: Zdusić herezję w zarodku - Karol V, Luter i sejm wormacki

W 1525 mijał czteroletni termin rozejmu jaki polska i krzyżacka strona uzgodniły w celu przedłożenia sprawy pruskiej osądowi cesarza i króla Węgier. Tymczasem Jagiellonowie, sprzymierzeni z księciem Meklemburgii, książętami pomorskimi i królem Danii szykowali się do wojny z zakonem. Ze względów polityki wewnętrznej wojna, skutkująca koniecznością powołania pospolitego ruszenia bądź zwołania sejmu w celu uchwalenia podatków, była nie na rękę królowi, który pozostawał w konflikcie ze szlachtą na tle postulatów ruchu egzekucyjnego. Propozycja Albrechta, by z Prus uczynić królewskie lenno, choć nie była na pewno wymarzoną ze względu na interesy Polski, wpisała się doskonale w politykę Zygmunta I.

CZYTAJ TAKŻE: Słowo stało się Ciałem - komuna w Münster

Nie jest to miejsce na analizowanie długotrwałych skutków tej decyzji dla Polski i Europy. Rok 1525, sekularyzacja państwa zakonu krzyżackiego i koniec pruskiej gałęzi tego zgromadzenia kończą 300-letnią historię krucjat w Prusach, które w znaczący sposób ukształtowały ten region i kraje sąsiednie. Ale utworzenie własnego państwa wpłynęło też na samych Krzyżaków i to w sposób negatywny. Pierwotne ideały krzyżowców ustępowały już od końca XIII wieku tendencjom laicyzacyjnym, co w polityce wewnętrznej ujawniło się w zwiększającej się szczególnie od klęski grunwaldzkiej fiskalizacji i nadużyciach urzędniczych, a w sferze zewnętrznej już dużo wcześniej agresywną polityką podboju także wobec chrześcijańskich sąsiadów. Negatywny obraz braci-rycerzy wśród narodów ościennych ma podstawę przede wszystkim w tych zjawiskach.

Wojciech Gerson, Branka krzyżacka, 1875

Trudno jednak nie zauważyć pozytywów rządów krzyżackich: kolonizacja terenów pruskich, połączona ze znaczącym postępem technologicznym i unowocześnieniem stosunków społeczno-gospodarczych. Jednak i tutaj można dostrzec ciemne strony - choć w początkowym okresie bilans władzy zakonu był niewątpliwie dodatni, od końca wieku XIV dominacja Zakonu Niemieckiego nad handlem, rzemiosłem i rolnictwem stała się przeszkodą w rozwoju zdrowych, naturalnych stosunków gospodarczych, co skutkowało opozycją pruskiego społeczeństwa wobec wielkich mistrzów.
Zakon pojawił się w Prusach po to, by dokonać chrystianizacji ich mieszkańców. Czy - przy wszystkich swoich błędach i nadużyciach - wykonał to zadanie? Sami bracia niewątpliwie mieli niewielki udział w nawracaniu, gdyż niewielu mieli w swych szeregach misjonarzy znających język miejscowych. Kler krzyżacki pełnił zazwyczaj role stricte wewnątrz zakonu, jako kapelani czy urzędnicy kancelaryjni. Ogółem rzecz biorąc ani liczba, ani jakość księży w krzyżackich szeregach nigdy nie była szczególnie wysoka, na co zwracała uwagę nawet rzymska kuria. Nawracanie Prusów rozpoczął biskup Chrystian na kilka lat przed przybyciem krzyżaków i jeśli wierzyć anonimowemu Descriptio terrarum, odnosił w tym pewne sukcesy.

CZYTAJ TAKŻE: Stanisław Hozjusz i kontrreformacja

Opanowanie kraju  przez zakon i pacyfikacja powstań nie szły w parze ze zorganizowaną akcją misyjną, Krzyżacy bowiem zadowalali się jedynie władzą natury świeckiej, pozostawiając rodowitych Prusów w pogaństwie, o ile byli lojalni wobec nowego suwerena. Tak oto jeszcze w 1520 roku wobec groźby kolejnej wojny z Polską Sambijczycy, ponoć za zgodą samego Albrechta, mieli złożyć swym bożkom ofiarę z wołu. Chrzty były efektem działalności misyjnej dominikanów z klasztorów m.in. w Oliwie i kleru diecezjalnego. Działalność samych krzyżaków dawała wręcz efekty odwrotne - ich chrześcijańscy poddani niejednokrotnie skarżyli się nawet samemu papieżowi na postępowanie swych panów wobec nawróconych, które ich pobratymców skutecznie utrzymywało przy pogaństwie.
Jak widać, czarna legenda Krzyżaków jest osadzona w faktach. A co z białą legendą? Historia starć zakonu ze wschodnimi konkurentami - Polską, Litwą i Rusią - służyła w okresach wojen napoleońskich czy Kulturkampfu do podbudowania ogólnoniemieckiego poczucia narodowego. Nieprzypadkowo mazurskie zwycięstwo wojsk II Rzeszy nad armią rosyjską w 1914 roku pod Tannenbergiem potraktowane zostało przez propagandę jako rewanż za klęskę sprzed pięciuset lat. Do dziedzictwa cywilizacyjnej misji Krzyżaków nad Bałtykiem odwoływali się władcy Prus, a w wojennej propagandzie wykorzystywały ją zarówno zjednoczone Niemcy w czasie pierwszej, jak i III Rzesza w czasie drugiej wojny światowej (co nie przeszkadzało nazistom prześladować członków funkcjonującego wciąż zgromadzenia krzyżackiego). W świadomości Niemców biała legenda, prezentująca Krzyżaków jako forpocztę postępu cywilizacyjnego i świadectwo walki ze wschodnim barbarzyństwem i zacofaniem jest być może równie żywa, jak jej negatywna odmiana wśród narodów słowiańskich i bałtyckich.

Bibliografia:

  1. E.Christiansen, Krucjaty północne, Poznań 2014,
  2. H.Samsonowicz, Krzyżacy, Warszawa 1988,
  3. M.Biskup, G.Labuda, Dzieje Zakonu Krzyżackiego w Prusach, Warszawa 1986,
  4. K.Górski, Problemy chrystianizacji w Prusach, Inflantach i na Litwie, Komunikaty Mazursko-Warmińskie, n. 3 (1982) s. 151-168. 

Komentarze